Zakończenie sezonu Talent Quatro 2018

Wkrótce nadejdzie koniec roku 2018 i na pewno zadajecie sobie pytania, kiedy i jak zakończy się sezon w OLR Talent Quatro. Zanim Wam na to pytanie odpowiem, pozwólcie, że opiszę tegoroczny sezon.
Od samego początku i od pierwszych treningów było jasne, że tegoroczne gołębie będą lepsze niż kiedykolwiek. Po jakimś czasie zwierzyłem się mojej żonie: "Bohdanko, wydaje mi się, że ten rok zapamiętamy. Młode gołębie są bardzo dobre". W odpowiedzi usłyszałem, żebym nie zapeszał, bo nastąpi jakaś katastrofa podczas następnej sesji treningowej albopóźniej w trakcie zawodów. Gołębie przechodziły jednak jedno szkolenie za drugim, jedne zawody zadrugimi, i nie doszło do żadnej katastrofy. Na koniec do finałowego wyściguzostało przygotowanychaż 967 fantastycznych gołębi. Aby je przewieźć do węgierskiego miasta Barcs, wynająłem wysokiej jakości ciężarówkę do przewozu zwierząt od firmy Geraldy, której właścicielem jest pan Karel Klemens. Dziękuję mu za jego pomoc.
W dniu załadunku wszystko kontrolował delegat FCI, którym na ten rok byłprzewodniczącyfederacji austriackiej, pan Franz Marchat. Przez cały czas pomagali mu dwaj holenderscy hodowcy, a od nas panowieMikulášVarga, FrantišekVaculčík, FrantišekKrál i JiříVrobel. Wszyscy zgodzili się, że gołębie będą naprawdę dobrze przetransportowane do finałowego wyścigu i że są w fantastycznej formie.
W środę 12.9. 2018 o 7:00 rozpoczęły się zawody finałowe. Pogoda była piękna, przez połowę trasybezwietrznie, a po południu wiał tylko lekki południowy wiatr. Temperatury były jednak rekordowo wysokie jak na tą porę, osiągając nawet 32 ° C. W napięciu czekaliśmy na pierwsze gołębie. Pierwsza grupa siedmiu gołębi usiadła na dachu gołębnika o 12:35. Każdy miał problem z wyprostowaniem nóg – miały skurcze. Było to oznaką maksymalnego zaangażowania, w połączeniu z gorącem i pragnieniem. Kolejna grupa gołębi miała podobne problemy. Ale te, które przyleciały później, nie miały tych skurczy:mogły się gdzieś po drodze napić lub też nie dały z siebie wszystkiego. Do domu wróciło 543 ptaków pierwszego dnia, a łącznie ponad 700.
W czwartek rano pojechałem do pensjonatu Věžka, aby pożegnać się z austriackim przewodniczącym i liczną delegacją austriacko-niemiecką. Czekałem na firmę, która odwoziła chemiczne toalety. Nagle zaczęły mnie boleć plecy, ale myślałem, że trochę odpocznę i będzie dobrze. W piątek padało, a inna firma demontowała duży namiot. Ból pleców był znacznie większy niż poprzedniego dnia, i w ten sposób powoli dochodzę do tego, dlaczego piszę ten artykuł.
W piątek wieczorem ból był tak wielki, że zdecydowałem się pojechać na pogotowie w szpitalu w Szternberku. Tutaj dostałem zastrzyki i środki przeciwbólowe. W sobotę 15.9. 2018 r. ból był już nie do zniesienia, dlatego teżmoja żona zadzwoniła po karetkę pogotowia, która zabrała mnie do szpitala uniwersyteckiego w Ołomuńcu. Tutaj dali mi kroplówkę, a RTG wykazało, że to nic poważnego. Potem zabrali mnie do wewnętrznego oddziału szpitala w Szternberku. Nastąpiły kolejne kroplówki, leki przeciwbólowe, a nawet zastrzyki z silnym działaniem przeciwbólowym. Pierwsze dni były straszne, oczywiście bez możliwości jakiegokolwiek ruchu.
W poniedziałek nastąpił rezonans magnetyczny w Ołomuńcu, związany z dużym bólem podczas transportu i znajdywaniu pozycji do wykonania badania. Ta metoda ujawniła problemy z dwoma kręgami i ropą zlokalizowaną po prawej stronie kręgosłupa. Po tygodniu zabrano mnie do Ołomuńca w celu dalszego badania CT, pobierając próbkę ropnego osadu, to się niestety nie udało. W Szternberku każdego dnia otrzymywałem sześć kroplówek i mnóstwo różnych leków. Nie miałem siły, by zapytać, co mi naprawdę jest. Między innymi przeszedłem badanie wszystkich narządów wewnętrznych, zawsze z wynikiem negatywnym. Po dwóch tygodniach czułem się trochę lepiej i zacząłem interesować się diagnozą. Przeszedłem też drugie badanie rezonansem magnetycznym. Cały mój ruch ograniczał się tylko do przetaczania na łóżku.
Po trzech tygodniach zabrano mnie na oddziałzakaźny szpitala w Prostějovie. Tutaj miałem dla siebie oddzielny pokój, telewizor, toaletę i łazienkę. Opieka personelu medycznego na czele z ordynatorem MUDr. ZdenkiemProkešem była wzorowa czy wręcz idealna. Miało to bardzo pozytywny wpływ na moją psychikę. Tutaj w końcu poznałem diagnozę. Mój kręgosłup został zaatakowany przez złote bakterie staphylococcus. Był to dla mnie szok, ponieważ ta bakteria jest niestety znana z tego, że nie daje się zwalczyć antybiotykami i często powoduje śmierć. Kiedy przybyłem do szpitala w Szternberku, miałem we krwi 200 jednostek zapalnych w krwi – nazwy tych jednostek niestety nie znam, ale była to liczba wysoka.Po przewiezieniu do Prostiejowa miałem około połowy z nich. Ale poinformowano mnie, że już znaleziono skuteczną kombinację antybiotyków, a zatem rokowanie jest obiecujące. Każdego dnia dostawałem "tylko" cztery kroplówki dziennie i inne proszki.
Dwa tygodnie później nastąpił trzeci rezonans magnetyczny, naktórego wynik wszyscy oczekiwaliśmyw napięciu. Zaraz po południu jedna z pielęgniarek powiedziała mi, że wyniki są dobre. Wieczorem przyszedł do mnie pan ordynator i powiedział mi to samo, dodając fachowe wyjaśnienia. Byłem bardzo zadowolony z wyników i nie mogłem się doczekać wyjazdu do domu. Przed zwolnieniem przeszedłem badanie neurologiczne. Wszystko było w porządku. Jednostki zapalne spadły do 8. W środę 31.10. 2018 r.karetka mnie odwiozła do domu, ale o chodzeniu w tym czasiemogłem tylko pomarzyć.
Dlatego cały ciężar opieki nad gołębiami po zawodach spadł na moją żonę. Musiała poradzić sobie ze zdjęciami gołębi, aukcjami i innymi zadaniami. Nasze dzieci nam również pomogły. Syn Jan w błyskawicznym tempie dokończył programowanie aukcji na naszych stronach, córka Bohdana zabrała do domu wszystkie rodowody i zaczęła dodawać zdjęcia gołębi. Zawsze uważałem ten etap pracy za żmudniejszy niż sam trening i wyścigi. Praca była trudna, ponieważ była to premiera naszych aukcji. Pojawił się też inny system sprzedaży gołębi oraz inny fotograf gołębi. Starałem się też angażować i próbowałem pomóc chociaż trochę, jako leżący, dzwoniący pacjent.
Ale był to już był czas Targów Międzynarodowych w niemieckim mieście Kassel, które odbyły się w dniu 27.10. 2018. Tutaj mieliśmy zarezerwowane miejsce na nasze stoisko. W trasę pojechała nasza córka Bohdana i jej mąż Jerzy, abyprzekazać pierwszych 25 gołębi. Głównie tych, które osiągnęły najlepsze wyniki i zostały włączone do pierwszego etapu naszej aukcji.
Kolejnym problemem, z którym żona musiała sobie poradzić, nie związanym bezpośrednio z OLR Talent Quatro, było XXVIII Spotkanie mistrzów w Hluku, którego jesteśmy organizatorami. Pomagałemjej ponownie z łóżka, z telefonem przy uchu. Tradycyjni pomocnicy nas w tym roku, w tej trudnej sytuacji,całkowicie rozczarowali. Musiałem więc szukać innych sposobów. W tym miejscu muszę podziękować panu Josefowi Baránkowi, który zorganizował grupę do budowania i burzenia klatek wystawienniczych. Bardzo dziękuję też panu MikulászowiVardze, który zapewnił świetną grupę do obsługi kasy i wielokrotnie pomagał żonie z importem pasz, dowozemgazetyLetoZdar na Słowację i w innych sprawach. Świetny człowiek i przyjaciel. Pan MilošJavůrek i jego dziewczyna Iveta wykonali perfekcyjną pracę na scenie, a całe wydarzenie znakomicie poprowadził prezenter pan Jaroslav Strnad. Wszystko udało się doskonale, z rekordową frekwencją. Jeszcze raz wszystkim serdecznie dziękuję.
Dzisiaj jest czwartek 22.11. 2018, a ja nadal leżę w łóżku. Za mną jużczwarty rezonans magnetyczny. Z wynikiem badania mnie osobiście zapoznał ordynator, MUDr. ZdeněkProkeš. Ropny osad całkowicie zniknął, bakterie zostały zniszczone, ale antybiotyki będę zażywaćjeszcze przez kolejny miesiąc. Dzisiaj jest dzień, w którym stanąłem po raz pierwszy na nogach bez oparcia. Po mieszkaniu poruszam się tylko za pomocą specjalnego chodzika, na którym się wspieram. Widzę poprawę, ale jest to sprawa długoterminowa. Bakterie miały niszczący wpływ na kręgi i teraz muszą się zregenerować. Trwa to mniej więcej tyle, ile zrastanie złamanej kości. Aby poprawić odporność i przyspieszyć regenerację, mój przyjaciel, Josef Bastl, zaproponował mi szereg niemieckich produktów LR, których używam.
Za miesiąc będę mieć badanie neurologiczne a w nowym roku tomografię kręgosłupa. Jeśli poprawa nastąpi w przyspieszonym tempie, to na początku roku będę przynajmniej częściowo mobilny. Do pełni możliwości ruchowych powinienem wrócić w okolicach lutego i marca 2019 r.
Drodzy przyjaciele szczegółowo zapoznałem Was ze swoim stanem zdrowia, z czego wynikają kroki związane ze zmianami przy przekazywaniu wylicytowanych gołębi polskim i słowackim hodowcom. Wierzę, że teraz nas zrozumiecie i wykażecie się cierpliwością.
Ostatni, 26. etap aukcji kończy się 5.12. 2018. Gołębie, które nie zostały sprzedane, będą oferowane w drugiej rundzie po cenie wywoławczej 20 euro. Od 6.12 wystawimy 80 sztuk dziennie, więc do 9.12. 2018 tegoroczna aukcja definitywnie będzie zakończona. Zaraz potem przyjedzie nasz polski współpracownik i przejmie wszystkie gołębie zakupione przez polskich hodowców. W Polsce zapewni ich wysłanie tak, aby wszystko było gotowe przed świętami Bożego Narodzenia.
Słowackich hodowców prosimy o zaakceptowanie zmiany, ponieważ ze względu na okoliczności nie będziemy robić rozwozu po Słowacji. Wszystkie gołębie przywiezie córka Bohdana z mężemna wystawę gołębi pocztowych do Trenczyna. Zostaną przekazane w sobotę 5.1. 2019 na naszym stoisku. Bądźcietak łaskawi i odbierzcie gołębie przed południem. Ci z was, którzy nie będą mogli wziąć udziału w wystawie w Trenczynie, umówcie się na odbiór i zapłatę ze swoimi przyjaciółmi. Oczywiście nie pobieramy opłat za przewóz gołębi.
Dostarczenie gołębi do Czech, Niemiec, Holandii i Belgii zapewni nasz współpracownik w dni robocze, przed Bożym Narodzeniem. Moja córka z mężem znowu pojadą do Austrii.
Wszyscy hodowcy zostaną poinformowani z wyprzedzeniem o terminach i godzinach dostaw gołębi. Prosimy wszystkich, aby po aukcji przeczytali swoje e-maile i byli gotowi na telefonowanie. W tym samym czasie będę wypłacać nagrody i procenty z aukcji. Wierzę, że za miesiąc będę w stanie to zrobić.
Jeszcze raz dziękujemy za zrozumienie i życzymy szczęśliwych świąt Bożego Narodzenia.
Standa a Bohdana Matuškovi





AUKCIJA IDZI - www.auction-talent.com

AUKCJE TALENT QUATRO 2018
Wszystkie gołębie, które wróciły do gołębnika Talent Quatro, zostaną wystawione w 26-ciu etapach aukcji za taką samą cenę: 40 euro za gołębia. W etapach nr 1 i 2 są proponowane TOP gołębie, w kolejnych będą wystawiane alfabetycznie gołębie wg nazwy grupy.
Ponieważ mamy bardzo wiele gołębi, rodowody i zdjęcia do poszczególnych etapów będą stopniowo dodawane. Dziękujemy za zrozumienie.
KURS: 100 EUR = 2.500 CZK, 100 EUR = 435 PLN

Odbiór wylicytowanych gołębi
1. Kassel
Wylicytowane gołębie z etapów, które skończą się do 24.10.2018, możemy przywieźć na Międzynarodowe Targi Gołębi w Kassel. Tam nas znajdziecie w sobotę 27.10. na stoisku nr 280. Płatność za gołębie w gotówce na miejscu, transport za 1 gołębia 10 euro.
W razie zainteresowania prosimy o kontakt mailowy na: talent-quatro@centrum.cz
2. Sprzedaż do Polski
Gołębie do Polski będziemy przesyłać za posrednictwem Poczty Polskiej na adresy klientów. Płatność przy odbiorze. Wszystko tak samo jak rok temu. Opłaty pocztowe wg cennika Poczty Polskiej. Płatność w PLN. Kurs: 100 EUR = 435 PLN.
3. Spotkanie mistrzów Hluk
Gołębie, wylicytowane do 7.11.2018 zostaną przewiezione do nowych właścicieli 10.11. do Hluku. Płatność gotówką na miejscu.
4. Odbiór osobisty
Kiedykolwiek po ustaleniu terminu, płatność gotówką.
5. Rozwóz gołębi
Z powodu dużej ilości oferowanych gołębi po zakończeniu wszystkich aukcji odbędzie się rozwóz do nowych właścicieli –Niemcy, Belgia, Holandia, Czechy, Słowacja, Austria.

Uwaga
Przy płatności za gołębie będziemy wymagać zapłacenia pełnej ceny, nawet jesli kupujący będzie płacił za swojego własnego gołębia. Po zakończeniu aukcji i wydaniu gołębi zostanie przeprowadzone zestawienie finansowe. I na Państwa adresy mailowe zostanie przesłana informacja o wysokości kwoty, a pieniądze na rachunek bankowy.

Wiele szczęścia w aukcjach życzą
Bohdana i Standa Matuškovi




 

Zalogować się



Partners